Szepcząca szafka
Nina została po lekcjach w szkolnej pracowni plastycznej.
Pani Lila poprosiła ją o porządek w szufladzie Zguby.
Szuflada skrzypnęła jak deska na molo i zatrzęsła papierami.
Nina westchnęła i ostrożnie sięgnęła po pierwszą linijkę.
Linijka prychnęła: „Nie ściskaj, proszę, mam delikatne krawędzie!”
Nina odskoczyła, a potem rozejrzała się po pustej sali.
Zegar tykał, krzesła stały nieruchomo, a z pędzli kapała farba.
Gumka do mazania kichnęła kredą: „Proszę, strząśnij ze mnie pył.”
„Przepraszam,” wyszeptała Nina, „czy wy tutaj naprawdę… mówicie?”
„A jak mamy milczeć, gdy wszystko nas gubi?” fuknęła linijka.
„Mnie zostawiono na boisku,” brzęknął klucz z breloczkiem w kształcie kota.
Kompas w metalowej puszce wirował i wskazał zasłoniętą szafkę.
„Tam coś się myli z kierunkami,” mruknął zegar ścienny, bijąc nie w porę.
Nina odsunęła poplamioną zasłonę i zobaczyła starą, zamkniętą szafkę.
Zamek miał rysę jak uśmiech, a uchwyt był lodowaty.
„Nie otwieraj,” zadrżał parasol, „nie lubię przeciągów z innego miejsca.”
„Otwórz,” zaszeleścił notes, „moje kartki pamiętają czyjeś ważne imię.”
W szafce ktoś zastukał trzy razy, powoli i bardzo pewnie.
Klucz poruszył się sam i zadzwonił, jakby rozpoznał melodię.
Nina połknęła ślinę i wsunęła go w zamek na próbę.
Wszystkie przedmioty zamilkły, a wskazówki zegara stanęły na dwunastej.
Zamek kliknął głośniej, niż powinien, i szafka zaczęła uchylać się…
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?