Szuflada do Gwiazd
Zosia została po lekcjach w szkolnej bibliotece podczas burzy. Lubiła ciszę, zapach papieru i skrzypiące krzesła pani bibliotekarki. Na parapecie leżała karta z rysunkiem wiatraka i gwiazdy. Na odwrocie ktoś dopisał: Nie zgub światła, znajdź szufladę. Zosia uniosła brwi, bo takiej zagadki jeszcze nie miała. Pod ścianą stał stary katalog z mosiężnymi uchwytami. Burza dudniła, gdy obejrzała każdą szufladkę z literą Z.
W jednej coś zgrzytnęło i ukryta sprężyna pchnęła dno. Wyłonił się drewniany krążek z małym okienkiem pośrodku. Okienko lśniło jak kropla wody, choć było z drewna. Zosia zawołała Igora, który czekał na nią pod drzwiami. — Spójrz, to pewnie część jakiejś gry — powiedziała niepewnie. — Albo klucz do czegoś, co nie chce być znalezione. Igor przysunął lampkę i zasłonił dłonią jej drżące światło. Krążek zaczął ciepło pulsować, jakby odpowiadał na błysk lampy.
Na grzbiecie najgrubszej księgi pojawiły się ruchome srebrne kreski. Ułożyły się w wiatrak i gwiazdę, jak na karcie. Z półek powiał chłód, a między tomami zadrżało powietrze. — To chyba okno? — Igor odsunął książki z ostatniej półki. Za nimi rozwinęła się płaska tafla, jak woda na wietrze. W okienku krążka mignął obraz: most i biały zamek. — Jeśli to portal, działa tylko razem z tym krążkiem — rzekła Zosia. Z korytarza dobiegł dzwonek, lecz bibliotekę wypełnił inny dźwięk. Coś zapukało od środka, jakby ktoś prosił o wpuszczenie. Krążek nagle przylgnął do dłoni Zosi i nie chciał puścić. Powietrze w tafli zwinęło się w wir, gotowy do skoku.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?