Trzynasta w bibliotece
Lena nie lubiła burzy, ale lubiła bibliotekę na rynku. Tego popołudnia deszcz bębnił w szyby jak palce giganta. Pan Bronek, bibliotekarz, parzył herbatę w niewielkim zapleczu. W sali stał wysoki zegar z jedną pękniętą wskazówką. Pomiędzy regałami było cicho, jakby książki trzymały oddech.
Lena szukała atlasa mórz, gdy zegar nagle uderzył trzynasty raz. Dźwięk był niższy i jakby metalowy. W tym samym momencie regał z atlasami lekko się odsunął. Za nim odsłoniła się wąska furtka z mosiężnym zamkiem. Na podłogę spadł mały srebrny klucz, lśniący jak kropla. Z zaplecza dobiegło stłumione kichnięcie pana Bronka.
Lena podniosła klucz i obejrzała go w świetle lampy. Na trzonku widniała wyryta litera L, taka jak jej imię. Dziewczynka poczuła ciepło, jakby klucz żył i był ciekawy. Przyłożyła go do zamka i usłyszała szept, zupełnie bliski. Szept powiedział: – Nie bój się, otwórz mnie, zanim zegar ucichnie. Z tyłu coś zaszeleściło, więc Lena działała szybko.
Zamek kliknął, a furtka uchyliła się na szerokość dłoni. Za nią migotały schodki z jasnego pyłu, prowadzące w głąb ściany. Zapachniało solą i wiatrem, choć okna były zamknięte. Lena wsunęła się do środka i stanęła na pierwszym stopniu. Wtedy z biblioteki rozległy się powolne kroki, bardzo zdecydowane. Ktoś zatrzymał się przy regale i cicho powiedział jej imię.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?